|
|
|
|
|
Duńska szkoła filmowa Dogma
|
|
10 surowych reguł i wiele filmów zupełnie niepodobnych do innych znanych ze srebrnego ekranu. To duńskie kino Dogma, które zdobyło uznanie nie tylko w Danii, ale i na całym świecie.
 Filmy spod znaku Dogmy zdobywają wiele nagród i przyciągają tłumy widzów. Na czym polega czar tych filmów kręconych z ręki, bez muzyki, oświetlenia czy efektów specjalnych? Może właśnie na tym, że wyzwolenie ze wszystkich uwarunkowań produkcji filmowej pozwala skupić się na przekazywanej treści i grze aktorów. Surowa forma akcentuje treść, która może prezentować się na ekranie w postaci nowego realizmu.
 Reżyserzy, którzy stoją za Manifestem grupy Dogma to Lars von Trier („Idioci”) Soren Kragh Jacobsen („Mifune”) i Thomas Vinterberg („Uroczystość”-"Festen"). Są jednak też nowi reżyserzy reprezentujący ten nurt, jak Lone Scherfig, która zdobył Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie za „Włoski dla początkujących”. W przygotowaniu są kolejne filmy Dogmy autorstwa reżyserów duńskich i zagranicznych, którzy pozytywnie odpowiedzieli na wezwanie Manifestu, który nie tylko narzuca ograniczenia, ale także uwalnia od wielu kosztownych i kłopotliwych konwencji filmowych.
 Postulaty Dogmy inspirują wielu reżyserów do zrywania z tradycyjną sztuką filmową. Wszystko wskazuje jednak, że nie jest to koncepcja sztywna. Reguły Dogmy będą z natury swojej skłaniać reżyserów do ich łamania i wprowadzania nowych, dzięki czemu kino Dogma będzie w stanie ciągłej ewolucji, dając zarazem początek nowym, nieznanym prądom.
 W swoim filmie „Dogville” Lars von Trier odszedł od Manifestu Dogmy i wyłożył nowe zasady swojej pracy. W „Dogville” żadna ze scen nie jest kręcona w plenerze. Ograniczając zdjęcia do studia, von Trier chce wydobyć jak najwięcej z gry aktorów. Główną rolę kobiecą gra Nicole Kidman.
Dogme 95 – misja ratunkowa dla kina Manifest zapoczątkowała grupa młodych, rozczarowanych mainstreamem reżyserów. Swój manifest duńscy reżyserzy okrzyknęli „misją ratunkową dla kina”. Pośród nich pierwsze skrzypce grali Lars von Trier, Thomas Vinterberg, Kristian Levring i Soren Kragh-Jacobsen. Czwórkę tę zwykło się też nazywać Bractwem Dogmy. Odezwę spisano 13 marca 1995 roku w Kopenhadze. W imieniu grupy tekst sygnowali von Trier i Vinterberg. Pierwszy raz publicznie zaprezentowali go w Paryżu na konferencji na temat przyszłości kina, jaką zwołano dla uczczenia setnych urodzin braci Lumiere. W upowszechnieniu się filmowych technologii Duńczycy widzieli szansę na demokratyzację kina. Od tego momentu filmy mógł robić niemal każdy. Jednakże im bardziej kręcenie filmów stało się dostępne, tym ważniejszą rolę przypisywali awangardzie. Dowodzili, że techniczne sztuczki i nadmiar płytkiej akcji służą jedynie ogłupianiu widowni. Starając się o dogmowy certyfikat reżyser musi, realizując film, pilnie stosować się do 10 zasad, które zawierała specjalna „Przysięga prostoty”. Twórca ma też za swój cel obrać wyciśnięcie maksimum prawdy z wykreowanych postaci i okoliczności.
Mimo, że manifest ogłoszono w 1995 roku, pierwszy film, który otrzymał certyfikat „Dogme 95”, powstał dopiero trzy lata później. Był to „Festen” Thomasa Vinterberga. Awangardowość formy niewątpliwie przyniosła temu obrazowi sukces. Otrzymał nagrodę specjalną Jury w Cannes. Jako druga produkcja certyfikat dostali „Idioci” (1999) von Triera. Trzeci był Kragh-Jacobsen ze swoim „Mifune” (2000). Kiedy krytycy zaczynali szufladkować „Dogme 95” jako czysto duńską formułę, do Kopenhagi zaczęły spływać filmy z całego świata, obecnie na oficjalnej liście jest już prawie 200 pozycji. Oznaczona numerem 11 duńska komedia „Włoski dla początkujących” Lone Schefring (2000) dostała nagrodę publiczności na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Wchodzący na ekrany film „Braci” Susanne Bier (autorki filmu „Otwarte serca” z 2002 roku) to świetny dowód na to, że ogłoszony jedenaście lat temu manifest „Dogme95” nadal inspiruje twórców. Autor Michał Strzałkowski, „Dogmatycy. Wielbiciele manifestu wciąż kręcą”, Gazeta Studencka, nr 10/2006
|
|
|
|
|