Til forsiden
Mon - Idylliczna wycieczka wzdłuż wybrzeża Bałtyku

Wyspa Møn to klejnot dla odkrywców południowo-wschodniej Danii
 
Mapa wyspy Møn

O słynnych kredowych klifach słyszał prawie każdy, jednakże wiele innych miejsc tej duńskiej wyspy jest jeszcze nieznanych. Mon sprawi miłą niespodziankę zarówno rowerzystom, jak i szukającym mniej aktywnego wypoczynku.


Od lipca do września wyspa pozwoli nam nasycić się bogactwem i pięknem swojej roślinności. Na mapie wyspy znajdziemy naniesione wszystkie oficjalne trasy rowerowe, jak również małe i rzadko uczęszczane drogi boczne. Kto nie chce przemierzać wyspy rowerem na własną rękę, może skorzystać z propozycji biur turystycznych na Mon: oferuję one siedem pięknych szlaków różniących się między sobą długością i stopniem trudności oraz widokami. Rodziny z dziećmi mogą zabrać ze sobą Mon-Kartę Rowerową.
W portowym kantorze Stege znajduje się wypożyczalnia rowerów. Nad średniowiecznym miasteczkiem króluje masywna czerwono-biała ceglana wieża potężnego kościoła Św. Jana. Zwiedzając miasto możemy się dowiedzieć, że dobrobyt Stege przez wiele stuleci był budowany na rybołówstwie, przede wszystkim na odłowie śledzi. Tylko parę kroków od kościoła znajduje się Muzeum wyspy dokumentujące jej długą historię. Zaraz za nim prezentuje się ostatnia jeszcze zachowana brama miejska – średniowieczna „Brama Młyńska”. Po starym bruku uliczki Storegade wracamy z powrotem do portu. W każdy wtorek od lipca do połowy sierpnia, na deptaku usianym kolorowymi straganami odbywa się targ uliczny.
Około 70 km liczy sobie wielka trasa rowerowa dokoła wyspy. Sportowcy pokonują ją w jeden dzień, zwykli turyści mogą rozłożyć to na 2 dni, jeszcze inni mogą poszukiwać po drodze urokliwych miejsc, korzystając z kąpieli w morzu i obserwując rybitwy oraz kormorany. Wszystkie warianty są możliwe do zrealizowania, ponieważ w prawie każdej miejscowości, znaleźć można bez problemu domki letniskowe, pokoje do wynajęcia oraz inne formy zakwaterowania.
Przez Lendemarke, starą wieś, która została zbudowana dla robotników fabryki cukru w Stege, biegnie droga do Rodkildevej. Trasa prowadzi obok Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej Rodkilde Hojskole, aż na otwartą przestrzeń z widokiem pól pszenicy, polnego rumianku i dzikiego majeranku. Z dala na prawo ponad Stege Nor roztacza widok na zatokę, nad którą leży stolica wyspy. W Lille Bissinge jeden z pszczelarzy postawił przed swoim domem mały stragan. Można tam kupić jasny miód – delikates, który na Mon można dostać tylko w czerwcu i lipcu.
Na polu, za Bissinge, ciasno obok siebie stoją cztery groby z okresu megalitu, będące świadectwem przeszłości, którą można spotkać tu dosłownie na każdym kroku. Koło Keldbylille proszę zatrzymać się w jednym z gospodarstw – skansenie. Wiejską zagrodę o doskonale zachowanym wnętrzu z 1900 roku otacza tradycyjny ogród, zaś znajdująca się w pobliżu dawna szkoła gości dzisiaj wystawę ceramiki.
Kilka chwil później, niebieski herbaciany imbryk nad drzwiami jednej z zagród zaprasza na pierwszy odpoczynek. To „Hokerhuset” znakomita restauracja pomiędzy Keldbylille a Rodbylille serwuje smakowite dania i ciasta z wyrabiane z ekologicznych upraw. Dalszy kierunek jazdy to Rodybille. Rzędy kamieni dzielą plażę na małe odcinki, chroniąc je od dalszej erozji. Pomiędzy wydmami i nadbrzeżnymi sosnami ukryte są letnie domy. W jednym z nich znajduje się „Malerstuen” butik Birgit Jensen, stanowiący przykład licznych tutaj butików z rzemiosłem artystycznym.
Za Rodybille początkowo płaski teren zaczyna się wznosić. Na następnym skrzyżowaniu tablica z napisem „Klintholm Havn” kusi na wycieczkę w dół, wzdłuż kamienistego wybrzeża. Jeszcze tylko 2 km i jest się w porcie, który stworzył w 1878 roku szambelan C.S. Scavinius jako prywatny port załadunkowy dla Gut Klintholm. Dzisiaj Klintholm Havn prezentuje się jako tętniący życiem rybacki port z licznymi wędzarniami w krętych uliczkach.

Droga powrotna, wśród wysokich trawiastych pagórków usianych krzakami jałowca, prowadzi do Hovblege. Jadąc coraz wyżej, po prawej stronie ponad polami widzimy Bałtyk i kredowe wybrzeże, a w przejrzyste dni możemy zobaczyć nawet Rugię. Jednak to wzniesienie było tylko przedsmakiem tego co nas czeka... . Stroma droga wije się cały czas zygzakami, aż do lasu bukowego, który otacza parking na szczycie klifu Mon Klint. Stąd można udać się dalej tylko pieszo: na lewo do Dronningestol, lub na prawo, po schodach w dół, na plażę rozciągającą się u stóp bajecznie białego klifu.


Dalsza droga prowadzi wzdłuż stromego wybrzeża do Liselund. Włodarz wyspy Antoine de Bosc de la Calmette zainspirowany ideą „powrotu do natury” Jana Jakuba Rousseau, założył w 1793 roku romantyczny park pałacowy, będącym swoistym wyznaniem miłości do swojej żony Lisy. Większa część parku została od tego czasu zniszczona przez morze. W 1905 roku jednego tylko dnia park stracił 4 ha. Baron Niels Rosencrantz zna całą tę historię. W każdą środę 88-letni właściciel Gamle Slot, jedynego w Danii drewnianego pałacu krytego strzechą, oprowadza po nim gości, prezentując białe meble w stylu Ludwika XVI, pokazuje dziewięć małych sypialni z mansardowymi ścianami i kuchnię w piwnicy. Przed oknami roztacza się widok na łabędzie jezioro, położone w malowniczej kotlinie. Stąd widoczne są również inne budowle parku: norweski szałas górski, chiński pawilon herbaciany i domek szwajcarski, w którym duński pisarz H. C. Andersen napisał jedną ze swoich bajek. Między drzewami połyskuje żółty dwupiętrowy nowy pałac Liselund Ny Slot, dzisiaj romantyczny mały hotel ze znakomitą kuchnią.
Za Klintevej, bezpośrednio połączonej ze Stege ostrymi skałami, cały czas lekko się wznosząc droga prowadzi do Elmelunde. Na tle błękitnego nieba widnieje świetliście biały, najstarszy kościół Mon. W 1885 roku podczas odnawiania wnętrza kościoła, przypadkowo natknięto się na wspaniałe kolorowe freski. Nieznany malarz otrzymał imię Mistrza z Elmelund. Jego kredowe malowidła, które można również podziwiać w kościołach w Keldby i Fanefjord, należą do najpiękniejszych w Europie. Na jednym z nich Adam orze rolę drewnianym, ciągniętym przez konia pługiem. Ta typowa scena z życia średniowiecznego rolnika, dzięki artyście z Elmelund, nabrała rangi przypowieści biblijnej.
Jeżeli ktoś nie chce wracać z powrotem do stolicy wyspy Stege, powinien skierować swój rower na północ do Ulvshale. Półwysep, ulubione miejsce wakacyjne, posiada jeszcze prawdziwą „puszczę”, jeżeli „dziewicze” lasy w Danii możemy nadal nazywać w ten sposób. Na dwustumetrowej plaży, niebieskie flagi z symboliczną morską falą sygnalizują wody o najwyższej klasie czystości.

Jednotorowy nasyp prowadzi do Nyord. Szerokie nadbrzeżne łąki, będące 135-hektarowym Rezerwatem Przyrody, są ważnym miejscem wypoczynku dla gniazdujących i wędrownych ptaków. Czajki, cyranki i brzegówki, ostrygojady, czaple siwe i wspaniałe gęsi gęgawy pozwalają obserwować się z nadbrzeżnej drogi albo wieży widokowej.
Gdy powoli zaczyna się zmierzchać i rybacy wracają do portu w Stege, rowerzyści mogą pokrzepić się w Slager Stig. Znajduje się tu restauracja „Stoberiet”, w której jedyny rzeźnik w mieście wraz z sąsiadem - handlarzem antyków, kreują wyjątkowe przeżycia kulinarne. Z karty dań można wybrać mięso kangura, krokodyla, jelenia, owcy, kaczki albo wołu, które zostanie smakowicie przygotowane, jeszcze zanim goście zdążą skosztować bufetu z sałatkami. Uczta odbywa się w interesującym wnętrzu antykwariatu, obok starych kołowrotków, fajansowej porcelany i innych „skarbów” sąsiada. 








Duńskie wyspy: Lolland-Falster, Zelandia, Møn - Leżą bliżej niż myślisz...
Czytaj więcej...